Polscy piłkarzy bez kompleksów z liderem grupy

0

W trzecim meczu w Lidze Narodów Polska zremisowała z prowadzącymi w grupie Włochami 0:0, jednak z przebiegu gry można było liczyć na więcej. W środę kolejne spotkanie Biało-Czerwonych o punkty – we Wrocławiu podejmą Bośnię i Hercegowinę.

Sprawdzian przed niedzielnym meczem Polacy zdali śpiewająco – deklasując również w Gdańsku towarzysko rezerwy Finlandii 5:1.Osiągnięcie było tym większe, że Polacy musieli sobie radzić bez Roberta Lewandowskiego, który dołączył do zespołu dopiero na drugi z październikowych meczów.

Poza podniesieniem morale przed meczem z Włochami nie miało ono jednak większego znaczenia. Raz, że czekało nas starcie o punkty w najwyżej klasie Ligi Narodów, dwa, że grający w najsilniejszym składzie Włosi to drużyna o dwie klasy lepsza od poprzedniego rywala.

– Włochy to bardzo dobra drużyna, ścisła światowa czołówka. Od naszego ostatniego meczu, a było to dwa lata temu w Chorzowie, który przegraliśmy 0:1 po golu w doliczonym czasie, nasi najbliżsi rywale rozegrali 16 spotkań, z których 14 wygrali i zanotowali dwa remisy. To też świadczy o tym, jak ta drużyna się rozwinęła – przestrzegał na ostatniej konferencji selekcjoner Brzęczek.

O sile Italii mogliśmy się przekonać już w pierwszych minutach. Włosi chcieli szybko otworzyć wynik spotkania, a w 12. minucie najbliższy tego Federico Chiesa. Napastnik Juventusu dostał mocno bitą piłkę z lewej strony i pozostało mu dostawić nogę do pustej bramki, ale fatalnie przestrzelił. Piłka przeleciała tuż nad poprzeczką i Chiesa zmarnował stuprocentową sytuację. Włosi złapali się za głowy, a Łukasz Fabiański tylko bezradnie rozłożył ręce – gdzie byli polscy obrońcy?

Włosi przyjechali do Gdańska w roli lidera grupy, ale zdecydowanie byli w zasięgu Biało-Czerwonych. Dobitnie pokazała to z 17. minuty, kiedy Mateusz Klich urwał się obrońcom i zagrał w pole karne do Roberta Lewandowskiego. Dosłownie w ostatniej chwili Emerson wygarnął mu piłkę spod nóg. To musiałby być gol. “Lewy” takich sytuacji nie marnuje.

Po przerwie dogodne sytuacje po obu stronach w dalszym ciągu można było liczyć na palcach jednej ręki, dlatego selekcjonerzy obu reprezentacji w końcu zaczęli wytaczać ofensywne działa. Na ostatnie pół godziny Brzęczek posłał w bój Kamila Grosickiego, zmieniając Sebastiana Szymańskiego.

Pod nieobecność Lewandowskiego “Grosik” wziął na swoje bramki ciągnięcia Biało-Czerwonych za uszy. Wywiązał się z tego zadania więcej niż lepiej. Hat tricka nie powstydziłby się sam Lewandowski. Na tle przeciętnych Finów Grosicki zdecydowanie się wyróżniał. W meczu z rywalem z wyższej półki tylko w to tło się wtopił. Oblicza reprezentacji Polski nie odmienił też odstawiony w Napoli na boczny tor Arkadiusz Milik. Mecze kadry w najbliższym czasie będą jedyną okazją do gry, jednak Milik nie zrobił nic, co pozwoliłoby cieszyć się Biało-Czerwonym ze zwycięstwa.

Mimo ultraofensywnego ustawienia w ostatnich minutach Polacy dalej bili głową w mur. Niczego specjalnego nie pokazał też Robert Lewandowskiego, który miał być wielkim wsparciem Biało-Czerwonych. Najlepszym komentarzem do gry kapitana było to, że Brzęczek nie dał mu zagrać do końca. W 83. minucie zmienił go Karol Linetty i paradoksalnie chwilę później to on miał najlepszą sytuację z Polaków w tym meczu, ale został zablokowany. Jako że po drugiej stronie boiska gra wyglądała bardzo podobnie, ostatecznie wyrównany mecz w Gdańsku zakończył się chyba najbardziej sprawiedliwym w tej sytuacji remisem.

To nie koniec październikowego serialu z kadrą. Już w środę Biało-Czerwonych czeka kolejne spotkanie o punkty w Lidze Narodów. Zespół Jerzego Brzęczka na Stadionie Miejskim we Wrocławiu podejmie Bośnię i Hercegowinę, która do tej pory nie wygrała meczu w tej edycji Ligi Europy, a w niedzielę bezbramkowo zremisowała u siebie z Holandią.

Po niedzielnych meczach w grupie A1 status quo: prowadzą Włosi (5 pkt), przed Holendrami i Polakami (po 4 pkt) i Bośniakami (2 pkt). Zwycięzcy grup najwyższej dywizji wystąpią w turnieju finałowym w październiku przyszłego roku. Polska stara się o zorganizowanie Final Four. Najgorsze zespoły spadną natomiast do dywizji B.

Wynik: Polska – Włochy 0:0

Składy: Polska: Łukasz Fabiański – Tomasz Kędziora, Kamil Glik, Sebastian Walukiewicz, Bartosz Bereszyński – Sebastian Szymański (59. Kami Grosicki), Grzegorz Krychowiak, Jakub Moder, Mateusz Klich (70. Arkadiusz Milik), Kamil Jóźwiak (82. Michał Karbownik) – Robert Lewandowski (82. Karol Linetty).

Włochy: Gianluigi Donnarumma – Alessandro Florenzi, Leonardo Bonucci, Francesco Acerbi, Emerson – Nicolo Barella (79. Manuel Locatelli), Jorginho, Marco Verratti – Federico Chiesa (70. Moise Kean), Andrea Belotti (83. Francesco Caputo), Lorenzo Pellegrini (83. Domenico Berardi).

3. kolejka Ligi Narodów – grupa A1:

Polska – Włochy 0:0

Bośnia Hercegowina – Holandia 0:0

LIGA NARODÓW – GRUPA 1

1. Włochy 3 5 1 2 0 2:1

2. Holandia 3 4 1 1 1 1:1

3. Polska 3 4 1 1 1 2:2

4. Bośnia i Hercegowina 3 2 0 2 1 2:3

Poleć:

O Autorze:

Contributor

Materiał nadesłany do redakcji.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.